Statki na redzie
Największy producent konserw poprosil nas o przygotowanie konkretnych materiałów reklamowych, które miały dyndać w sklepach przed świętami. W agencji zawrzało.
- Zaproponujemy im spoty!
- Zróbmy wizerunek!
- Strategia i synergia
- Pokażmy nasz dom mediowy!
- Zintegrowane działania
Dwa tygodnie spaliśmy w agencji i jedliśmy rybki w puszkach. Rybki naszego przyszłego klienta i konkurencji. Puszki etykiety makiety w oleju z groszkiem z sardynką z wędką z dętką po grecku i po turecku. W końcu pojechaliśmy do Trójmiasta, do "biednych" rybaków, którzy "przypadkiem" stworzyli jedną z największych marek na rynku konserw. Przez 3 godziny prezentacji panowała kompletna cisza. Słychać było jedynie statki na redzie i czkawkę grafika karmionego przez dwa tygodnie konserwami. Gdy skończył dom mediowy, rybacy utonęli w GRPs-ach. Nastała cisza. Wstał prezes podszedł do okna popatrzył na zatokę, odwrócił się i powiedział:
- Mam taką propozycję. Jesteście dużą agencją, a my rybakami. Innym sieciami łowi się ryby małe, a innymi duże. Jak podrośniemy to się do Państwa zgłosimy. Póki co wy wracacie do Warszawy, a my dalej łowimy ryby.
Do dzisiaj nie tknę rybek w puszkach. Gdy widzę w briefie konkretne zamówienie na pięć ulotek, a na burzy mózgów padają sugestie o zintegrowanym działaniu w ramach 360 stopni opartym na synergii to słyszę statki na redzie.
- Zaproponujemy im spoty!
- Zróbmy wizerunek!
- Strategia i synergia
- Pokażmy nasz dom mediowy!
- Zintegrowane działania
Dwa tygodnie spaliśmy w agencji i jedliśmy rybki w puszkach. Rybki naszego przyszłego klienta i konkurencji. Puszki etykiety makiety w oleju z groszkiem z sardynką z wędką z dętką po grecku i po turecku. W końcu pojechaliśmy do Trójmiasta, do "biednych" rybaków, którzy "przypadkiem" stworzyli jedną z największych marek na rynku konserw. Przez 3 godziny prezentacji panowała kompletna cisza. Słychać było jedynie statki na redzie i czkawkę grafika karmionego przez dwa tygodnie konserwami. Gdy skończył dom mediowy, rybacy utonęli w GRPs-ach. Nastała cisza. Wstał prezes podszedł do okna popatrzył na zatokę, odwrócił się i powiedział:
- Mam taką propozycję. Jesteście dużą agencją, a my rybakami. Innym sieciami łowi się ryby małe, a innymi duże. Jak podrośniemy to się do Państwa zgłosimy. Póki co wy wracacie do Warszawy, a my dalej łowimy ryby.
Do dzisiaj nie tknę rybek w puszkach. Gdy widzę w briefie konkretne zamówienie na pięć ulotek, a na burzy mózgów padają sugestie o zintegrowanym działaniu w ramach 360 stopni opartym na synergii to słyszę statki na redzie.
Statki na redzie słyszę codziennie od poniedziałku do piątku w dużej konferencyjnej.
OdpowiedzUsuńStatki na redzie słychać nawet w Tatrach.
OdpowiedzUsuńNa Domaniewskiej jest duuuża reda...
OdpowiedzUsuńMokotów jest zatoką. Statki, szalupy, tratwy. I wszędzie jest to samo...jak statki na redzie.
OdpowiedzUsuńniektórzy nie chcom, ale muszom:)
OdpowiedzUsuńNo własnie. Klient przecież (z tego co piszesz) prosił o "przygotowanie konkretnych materiałów reklamowych, które miały dyndać w sklepach".
OdpowiedzUsuńA Wy od razu: spoty, wizerunek. Nie posłuchaliście tego czego chce klient - tylko zrobiliście to, co Wy chcieliscie.
To własnie syndrom agencji reklamowej, która myśli tylko o SOBIE i SWOIM portfolio.
Wzystko fajnie - ale klient miał w 100% rację w swoje wypowiedzi. Fakt faktem - jego duży błąd, że nie zrobił "researchu" firm reklamowych i wybrał zapewne dobrą (Waszą) firmę - ale przerastającą jego możliwości. Po prostu wyprzedziliście firmę klienta o kilka(naście) lat.
Wasz błąd: trzeba było zrobić dwie wersje: pierwsza - taka jak chce klient, a jako dodatkową opcję - przedstawić dodatkowe propozycje działań.
Podweszliście do sprawy niemarketingowo, muyśląc egoistycznie o SOBIE
Masz absolutną rację, ale jest to nagminna praktyka.
OdpowiedzUsuńJa wiem, sam też często przerabiam/łem z klientami taki klocki. Nie pozostaje nam nic innego jak ich uświadamiać bez konca
OdpowiedzUsuńA moze wlasnie dlatego sa "biednymi" Rybakami, bo nie traca czasu - tak jak Wy? ;) ( z calym szacunkiem do Waszej kreatywnosci! ) Byl konkret - wystarczylo konkretem odpowiedziec! :) Warto uslyszec potrzeby Klienta a nie je tworzyc wg wlasnego uznania :)
OdpowiedzUsuńej - chyba właśnie o tym jest ten post - że nie warto wykraczać poza brief - czyżby znowu potwierdziła się prawda, że klienci to ci, którzy nie rozumieją, co się do nich pisze (mówi, rysuje)? bo wygląda na to, że te łaskawie pouczające komentarze umieścili oszołomieni klienci, którym wszystko kojarzy się z nimi samymi. to im wyjaśnię - autor ironizuje nie nt klienta, a niewczesnych zapałów agencyjnych.
OdpowiedzUsuńo to chodziło - dzięki
OdpowiedzUsuń