"Dobrze sie to czyta, wszystkie benefity są,brakuje mi jedynie świetlików, które przykuwają uwagę i przeprowadzają konsumenta przez ten gąszcz, uporajmy sie z tym szybko, bo długi weekend nadchodzi, a ja biorę 3 dni urlopu i nie ma mnie 2 tygodnie...Mazury, Mazury"
Ło matko! Im więcej tutaj takich wpisów czytam tym bardziej czuję się ogłupiona i przyzwyczajona do nonsensu. Serio - wejście na ten blog to jak podróż wehikułem czasu do Orwellowskiego roku 1984 i cudownej nowomowy. Pomijam już posługiwanie się słowami niezrozumiałymi przez ludzi.
OdpowiedzUsuńAle... moja branża też grzeszy i Pani od PR wymyśliła swego czasu coś takiego: "językowe procesy biznesowe". Kto wie co to jest niech rączkę w górę da, bo ja do tej pory rozumiem pojedyncze słowa lub pary ale nie całokształt.