piątek, 24 lutego 2012

Kim jest pan Jerzy?

Pracowałem dla klienta, który sprzedawał w dużych hipermarketach, wszystko co jest potrzebne do budowy i dekoracji domu. Z wykształcenia ekonomista, rzadko uśmiechnięty, przebył bardzo długą drogę w strukturach swojej sieci, aby na koniec zasiąść w fotelu dyrektora marketingu.
Od działu z oświetleniem do warszawskiej centrali. Przykład błyskotliwej kariery; zajęło mu to 7 lat. Miał ogromną wiedzę jako sprzedawca. W roli marketingowca nie czuł się pewnie.
Jako dyrektor marketingu miał nieznośną manierę zasłaniania ręką obowiązkowych elementów lejałtów narzuconych przez CI. Robił to nagminnie i z rozbrajającą miną, zadawał retoryczne pytanie:

- A co ten sklep reklamuje?

Robienie projektów bez ogromnej pomarańczowej betoniarki lub monumentalnej zielonej młotowiertarki nie miało najmniejszego sensu.

Kiedy na kolejnej prezentacji zakrył logo, górny pasek i hasło, poderwał się pracownik działu obsługi klienta, podszedł do tego niewielkiego człowieka:

- Czy mogę prosić pana wizytówkę?

- Jest na stole – odpowiedział pan Jerzy

Pracownik agencji wziął do ręki wizytówkę, zakrył palcem wskazującym tytuł "Dyrektor Marketingu" i spytał

- Kim pan jest panie Jerzy?

W oku pana Jerzego zakręciła się łza. Od tego momentu w propozycjach kreatywnych zaczęły pojawiać się psy, koty, lokówki i tym podobne.

czwartek, 23 lutego 2012

Wizytówka

Czy ma znaczenie, co mamy na wizytówce?
Oczywiście, że ma. I to ogromne. Przekonałem się o tym, gdy na ważnym spotkaniu wręczyłem klientowi wizytówkę mojej żony (pracowaliśmy w jednej agencji i pomyliliśmy firmowe torby). Gość na mnie patrzył przez okrągłą godzinę, a ja kompletnie nie wiedziałem, o co mu chodzi. Myślę, że do dzisiaj opowiada w formie anegdoty, co mu się przytrafiło na spotkaniu w dużej sieciowej agencji. Rozmawiał z mężczyzną w wieku średnim, niezachowującym stosownej powagi - od którego otrzymał wizytówkę kobiety w randze dyrektora działu obsługi klienta. Przypuszczam, że do dzisiaj się głowi, czy byłem przed operacją zmiany płci, ale już miałem nowe wizytówki czy wręcz przeciwnie.

Logotyp

"Logotyp nie powinien być aż tak przerażająco ogromny"

środa, 22 lutego 2012

wtorek, 21 lutego 2012

Sympatyczny bohater

Stojąc w korku słuchałem radia. Zadzwoniła pani i poprosiła o utwór muzyczny, który zadedykowała swojej córce i jej nowemu chłopakowi. Na pytanie jaki jest chłopak córki, usłyszałem, że sympatyczny. W aptece dowiedziałem się, że pani przede mną głosowała w wyborach prezydenckich na tego to a tego, bo był sympatyczny. Ostatnio w mejlu od klienta przeczytałem, że najlepiej, gdyby bohater spotu telewizyjnego był sympatyczny. No dobrze. Weźmy się za to, co to znaczy, ze ktoś jest sympatyczny?
Moim zdaniem to ktoś, na temat którego nie mamy nic do powiedzenia. Niczym się nie wyróżnia i wiele nie wnosi. Nie jest błyskotliwy lub dowcipny, bo byłby błyskotliwy lub dowcipny, a jest przecież sympatyczny. Czyli jaki? A no tak, że nic więcej nie można powiedzieć, poza tym, że jest sympatyczny; zupełnie bez twarzy i bez wyrazu. Jest bo jest, i nic więcej z tego nie wynika; ani złego, ani dobrego. Reaguje właściwie i poprawnie, więc nie jest durny i ociężały. Jest sympatyczny. Nie jest szalony i zwariowany, nie jest zamyślony i zadumany. Jest sympatyczny. Nie zwraca niczyjej uwagi i nikogo nie porusza; nie specjalnie wylewny, raczej małomówny, ale nie milczek. W sumie może być, a może go nie być. Jest sympatyczny.
Więc jeśli nie mamy nic do powiedzenia na czyjś temat lub chcemy pogrążyć copywritera należy użyć jakiego słowa?

poniedziałek, 20 lutego 2012

Wyróżnia

"Pierwsza wersja z podcieniem jest poprawna graficznie, ale nie jest odpowiedzią na Brief, to nie wyróżnia, druga z zielonym boksem jest brzydka, za to wyróżnia"

Akapity

"Mamy kilka drobnych uwag do listu, jest prośba, żeby usunąć wszystkie akapity"

niedziela, 19 lutego 2012

Zajebista promocja

Nikt jeszcze nie odważył się zrobić "Zajebistej promocji". A przecież komu wystarczy odwagi i narobi wrzasku w mediach, ten zostanie zapamiętany. Wryje się w pamięć, a chyba o to chodzi, prawda? A jak już ktoś zrobi "Zajebistą promocję" to co się wtedy stanie? Myslę, że wszelką zajebistość będzie można spotkać wszędzie, od zajebistego makaronu do zajebistych cen biletów lotniczych. Wszystko będzie zajebiste z natury, naturalnie zajebiste, słowem poznamy naturę zajebistości. Dlaczego o tym piszę? A no dlatego, że w telewizorze pełno jest zajebistości już od dłuższego czasu. Nie tylko w wieczornych tok szołach, ale też w telewizji śniadaniowej; okazuje się, że tancerzom tańczyło się wczoraj wieczorem zajebiście. Koncerty mamy zajebiste i płyty są zajebiste, koleżanka ma zajebiste stringi. A promocji nie mamy zajebistej? Jak to? Dlaczego? Przypuszczam, że uczeń ogólniaka nie dostałby już pały, gdyby powiedział, że Lautreamont jest zajebiście ponury i to nawet bardziej od Byrona, a z naszych to Mickiewicz jest najbardziej zajebisty. Cóż. Ja czekam aż pojawi się zajebiście wielki bilboard z hasłem "Zajebista promocja". No ktoś musi być pierwszy. Ktoś musi użyć tego słowa w reklamie; Przecież wszystkie słowa były kiedyś neologizmami i miały swój pierwszy raz, jak powiedział Borges. Zajebisty pisarz zresztą.

Szczyt wszystkiego