wtorek, 24 stycznia 2012

Taksówkarz

Jechałem taksówką ze strasznym gburem. Rozmowa się nie kleiła. W pewnym momencie, gdy stanął na czerwonym świetle, wpadł w niebywałe podniecenie.
- A to łajza, a to łajza – krzyczał i machał łapskami.
Kompletnie nie wiedziałem o co mu chodzi.
- Widzisz reklamę człowieku…widzisz….tu na wprost….to zrobił mój znajomy ….łajza taka.
- Widzę - odpowiedziałem kompletnie oszołomiony.
Po drugiej stronie skrzyżowania stał ogromny bilboard z reklamą pewnego hipermarketu.
Taksówkarz doprowadził się do spazmów.
- To łajza……na tej reklamie dorobił się nowej bryki….łachudra jedna.
Od czasu tego zdarzenia upłynęło już sporo czasu. Do dzisiaj nie wiem, kim był znajomy taksówkarza. Drukarzem? Rozklejaczem? Gospodarzem posesji? A może właścicielem firmy outdoorowej? Nie mam pojęcia.
Wiem na pewno, że nie był autorem tego bilboardu, bo to ja w bólach go wymyśliłem. Wiem też od taksówkarza, że to jego znajomy na tym zarobił.

3 komentarze:

Szczyt wszystkiego