piątek, 17 lutego 2012

Obraz Kowalskiego

Obraz Kowalskiego w tak zwanych briefach przygnębia i dostarcza wiele przykrości. Przygotowując promocję, wmawia mi się, że plagą są konsumenci, którzy kradną na potęgę gifty z opakowań promocyjnych i sprzedają je na aukcjach internetowych. Sugeruje mi się, że konkursy w internecie nie mają sensu, bo tylko szajki pryszczatych hakerów wygrywają nagrody. Usiłuje mi się zaszczepić przekonanie, że przeciętny konsument w ogóle nie czyta, niczego nie rozumie, zawsze wybiera wielkiego kurczaka z jeszcze większą ceną, najlepiej na czerwono, boldem, po wyjustowaniu. Daje mi się do zrozumienia, że gratisowymi produktami handluje się na lewo i prawo, włącznie z gazetowymi próbkami i bonami rabatowymi wyjętymi ze skrzynek pocztowych. To nie może być prawda

4 komentarze:

  1. to się nazywa błędne koło

    OdpowiedzUsuń
  2. W tym poście zawarto kwintesencję mojej codzienności. Czytam tego bloga regularnie, mimo iż z każdym postem mam deja vu :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Drogi Czezecie,

    jeśli kiedyś jednak Twój umysł przyjmie do wiadomości, że taki właśnie Kowalski jest, to będzie oznaczać, że musisz zmienić branżę. Wrażliwy człowiek tego nie wytrzyma.

    Pozdrawiam,
    O.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz, mam takie wrażenie, że jedynymi osobami, które skłonne są do tego typu zachowań przypisywanych przeciętnemu Kowalskiemu są ci, którzy twierdzą, że przeciętny Kowalski tak się zachowuje. Tutaj nasuwa się modlitwa ze "Skrzypka na dachu": Niech ich Bóg zachowa... jak najdalej od nas ;)

    OdpowiedzUsuń

Szczyt wszystkiego