Poetyka mejli z odrobiną absurdu, humoru i branżowej patologii to doskonała ilustracja specyfiki pracy działu kreacji.
Rozumiem
Pobierz link
Facebook
X
Pinterest
E-mail
Inne aplikacje
-
"Rozumiem, że lubi Pan pracować w photoshopie, ale uważamy że ten program jest za mało uniwersalny. Proszę pracować w MS Paint, będzie nam łatwiej edytować Pana pliki i wstawiać poprawki."
To mi ostatnio powiedzieli tak: - A nie możesz przyjść do nas i dokończyć to na naszym komputerze? - A macie ilustratora? Ewentualnie przepiszę to na corela... - Nie, my pracujemy w Wordzie. :D
"Dobrze sie to czyta, wszystkie benefity są,brakuje mi jedynie świetlików, które przykuwają uwagę i przeprowadzają konsumenta przez ten gąszcz, uporajmy sie z tym szybko, bo długi weekend nadchodzi, a ja biorę 3 dni urlopu i nie ma mnie 2 tygodnie...Mazury, Mazury"
"Zdjęcie jest ciekawe, ale przyznaj, że pochodzi z projektowanego przez Ciebie kalendarza dla kościelnej szkółki niedzielnej i przedstawia z nieba zstąpienie?"
Uwaga do zdjęcia: "Generalnie ludzie na zdjęciu są w porządku z wyjątkiem tej babki po prawej, przecież ona wygląda jak upalona. Ich śmiech ma być na pełnym spontanie i naturalny. Korporacyjne materiały przypominam.Poszukajcie jeszcze trochę, albo jakoś babkę wykadrujcie" Odpowiedz: „OK. Poszukamy, ale po prawej na zdjęciu nie ma żadnej babki!"
Największy producent konserw poprosil nas o przygotowanie konkretnych materiałów reklamowych, które miały dyndać w sklepach przed świętami. W agencji zawrzało. - Zaproponujemy im spoty! - Zróbmy wizerunek! - Strategia i synergia - Pokażmy nasz dom mediowy! - Zintegrowane działania Dwa tygodnie spaliśmy w agencji i jedliśmy rybki w puszkach. Rybki naszego przyszłego klienta i konkurencji. Puszki etykiety makiety w oleju z groszkiem z sardynką z wędką z dętką po grecku i po turecku. W końcu pojechaliśmy do Trójmiasta, do "biednych" rybaków, którzy "przypadkiem" stworzyli jedną z największych marek na rynku konserw. Przez 3 godziny prezentacji panowała kompletna cisza. Słychać było jedynie statki na redzie i czkawkę grafika karmionego przez dwa tygodnie konserwami. Gdy skończył dom mediowy, rybacy utonęli w GRPs-ach. Nastała cisza. Wstał prezes podszedł do okna popatrzył na zatokę, odwrócił się i powiedział: - Mam taką propozycję. Jesteście dużą agencją, a my ...
to już jest koniec
OdpowiedzUsuńAleż skąd, to początek nowego :D Nowe, groźne i gorsze nowe:)
OdpowiedzUsuńSwoja drogą, mistrzostwo świata, to jeden z najlepszych wyciętych tutaj - niemal tak dobre jak zielone światło!
Fake. Są przecież granice głupoty.
OdpowiedzUsuńGłupota nie ma granic
OdpowiedzUsuńPotwierdzam: nie ma granic :)
OdpowiedzUsuńTo mi ostatnio powiedzieli tak:
OdpowiedzUsuń- A nie możesz przyjść do nas i dokończyć to na naszym komputerze?
- A macie ilustratora? Ewentualnie przepiszę to na corela...
- Nie, my pracujemy w Wordzie.
:D
Ania teraz dałaś :-)
OdpowiedzUsuń