"Dobrze sie to czyta, wszystkie benefity są,brakuje mi jedynie świetlików, które przykuwają uwagę i przeprowadzają konsumenta przez ten gąszcz, uporajmy sie z tym szybko, bo długi weekend nadchodzi, a ja biorę 3 dni urlopu i nie ma mnie 2 tygodnie...Mazury, Mazury"
O, Madonna! Pozwolisz że to wykorzystam jako swój opis na gg, bo jak dla mnie to jest cytat roku!
OdpowiedzUsuńZ ciekawości zapytam: jak wytrzymujesz ogłupienie w pracy, bo przecież obcowanie z czymś takim powoduje spadek IQ o przynajmniej 25% by association. ;)
Oczywiście, że pozwalam. Metafory uczę się od Borgesa, a od klientów, że może być za bardzo poetycka i za mało dosłowna. Cóż. Pewna agencja rozpropagowała Joycową krętowijność i wszystkie jego cudowne zlepy językowe, dzięki czemu mamy samospłacające się kredyty, szybkorosnące odsetki, wszystkomogące telefony, to może i z tej metafory wyjdzie coś zajebiście zajebistego (bo ostatnio klient zapytał się mnie czy zajebistość się stopniuje i czy to już czas, żeby użyć tego w reklamie)
OdpowiedzUsuńStopniowanie zajebistości? Hmmm, let me think:
OdpowiedzUsuńzajebisty - odlotowy - Bóg (lub Darling dla ateistów, haha)
myślę że to bardzo życiowa uwaga... na tatuaż się nadaje - określenie "na koszlukę" wydało mi się mało wiekopomne ;D
OdpowiedzUsuńblog świetny!
wprost dziękuję
OdpowiedzUsuń