piątek, 24 lutego 2012

Kim jest pan Jerzy?

Pracowałem dla klienta, który sprzedawał w dużych hipermarketach, wszystko co jest potrzebne do budowy i dekoracji domu. Z wykształcenia ekonomista, rzadko uśmiechnięty, przebył bardzo długą drogę w strukturach swojej sieci, aby na koniec zasiąść w fotelu dyrektora marketingu.
Od działu z oświetleniem do warszawskiej centrali. Przykład błyskotliwej kariery; zajęło mu to 7 lat. Miał ogromną wiedzę jako sprzedawca. W roli marketingowca nie czuł się pewnie.
Jako dyrektor marketingu miał nieznośną manierę zasłaniania ręką obowiązkowych elementów lejałtów narzuconych przez CI. Robił to nagminnie i z rozbrajającą miną, zadawał retoryczne pytanie:

- A co ten sklep reklamuje?

Robienie projektów bez ogromnej pomarańczowej betoniarki lub monumentalnej zielonej młotowiertarki nie miało najmniejszego sensu.

Kiedy na kolejnej prezentacji zakrył logo, górny pasek i hasło, poderwał się pracownik działu obsługi klienta, podszedł do tego niewielkiego człowieka:

- Czy mogę prosić pana wizytówkę?

- Jest na stole – odpowiedział pan Jerzy

Pracownik agencji wziął do ręki wizytówkę, zakrył palcem wskazującym tytuł "Dyrektor Marketingu" i spytał

- Kim pan jest panie Jerzy?

W oku pana Jerzego zakręciła się łza. Od tego momentu w propozycjach kreatywnych zaczęły pojawiać się psy, koty, lokówki i tym podobne.

3 komentarze:

Szczyt wszystkiego